18 maj 2013

Rabarbarowe

Ktoś ostatnio narobił mi ochoty na rabarbar, więc ja dziś szybko szast-prast i już mam.
Przepis na ciasto drożdżowe jest stary jak świat i dostępny w każdej książce  kucharskiej więc daruję sobie.








Na okoliczność tego zdjęcia wyszorowałam w końcu  piekarnik.
(I już wiem, że więcej zdjęć z piekarnika nie będzie).

Kruszonki jak widać hojnie  ale wiedza wszyscy, że rabarbar jest kwaśny jak szlag i żeby jeść go z przyjemnością  nie można cukru żałować.





Ciasto wyszło  nieskromnie powiem - idealne. Puszyste (długo rosło)  i wilgotne (dużo tłuszczu). Pachniało po bożemu: masłem i wanilią.
I wiosną...



 








17 maj 2013

Tarta z owocami leśnymi

Z mąki, masła, szczypty soli i odrobiny cukru  pudru miętolimy coś na kształt kruszonki. Wysypujemy na foremkę i nieco ugniatamy. Tak właśnie robi się najlepszy spód do tarty. Często dodaję kilka kropli esencji waniliowej dla niebiańskiego zapachu.






 Zapiekamy aż się zezłoci (temp. bliska 200'C), wyciągamy z piekarnika i wysypujemy na ciasto owoce. Tym razem miałam mrożonkę "owoce leśne", dodałam też kilka mrożonych truskawek.
Owoce zalewamy budyniem (2 torebki) wymieszanym  z jogurtem (400ml) i dosładzamy cukrem wg uznania.  Jako, że ciasto jest mało słodkie (dodaję nie więcej niż łyżeczkę cukru), owoce są kwaskowe,to do tej masy budyniowej dodaję cukru sporo 2-3 czubate łyżki.
Na wierzch posypuję jakaś resztówką z kruszonki i zapiekam włączając już tylko górną grzałkę w temp. ok. 180'C do momentu aż wszystko nabierze apetycznych kolorów (zwykle ok 20min)





P wyciągnięciu z piekarnika musi odparować przez jakieś 20min, tak żeby pozwoliła się kroić.
Zwykle podaję na talerzyku z gałką lodów.

Kiedy mam gorszy dzień zjadam całą z kubełkiem lodów :-)




15 maj 2013

Knedle z Truskawkami

Dziś w trzech zdaniach bo noc mnie zastała. Knedle.
Nie wiadomo czy serwować je na obiad czy bardziej na deser, a są i tacy, którzy uważają, że nie nadają się ani na jedno ani na drugie :-)
Nie mniej jednak mają swoich zwolenników, którzy gdy tylko sezon truskawkowy w pełni dopytują na kiedy mają czuć się zaproszeni coby na knedle właśnie trafić.
I rzeczywiście, jak sięgam pamięcią robię je chyba tylko raz do roku.





Słyszałam o dwóch sposobach na przygotowanie ciasta na knedle. Pierwszy to ten z dodatkiem ugotowanych ziemniaków - u mnie ziemniaki na słodko raczej by nie przeszły. A drugi - z zaparzanej na mleku i maśle mąki. I tak przygotowuję je ja.
 1/2szkł mleka i łyżkę masła zagotowuję i wsypuję 25dag maki. Trzeba szybko mieszać, żeby się nie przypaliło. Zdjąć z ognia i wystudzić tak by móc dodać 2 jajka. Zawsze dodaję szczyptę soli (ja chyba do wszystkiego dodaję sól) a z tych 25dag mąki zwykle odsypuję trochę do miseczki. Przy formowaniu kluseczek z truskawką w środku korzystam z tej odsypanej mąki żeby ciasto nie kleiło mi się zbytnio do rąk.

Knedle gotuję ok 10min od wypłynięcia, w wodzie z masłem i solą.

Podaję je zwykle polane gęstym jogurtem i posypane cukrem i cynamonem.





29 kwi 2013

Tiramisu

Tiramisu jest proste. Ach, banalnie proste, a w zamian wchodzi nam gładko, bez zająknięcia - głównie w talię i w okolice bioder.
Nic to, skupmy się na tych pozytywnych aspektach. To deser do zrobienia w małą chwilkę. Co prawda godzinkę co najmniej musimy odczekać coby przeszło sobą ale naprawdę jest na co czekać.






Biszkopty nasączam mocną kawą z odrobiną procentów. Ja dodaję  ekstrakt waniliowy, który robię zalewając przekrojone laski wanilii spirytusem. I trzymam sobie taki słoik dobroci na górnej półce w kuchni,  dodając po łyżce choćby do zwykłych naleśników, dzięki czemu stają się niezwykłe bo niebiańsko pachną wanilią.
Serek mascarpone miksuję z ubitą uprzednio bitą śmietaną (1 kubeczek) i z cukrem pudrem (na oko, na łyżki - jak kto woli).
Wedle tradycji i w zgodzie z przepisem każda warstwę serka przesypuję prawdziwym kakao (prawdziwe czyli gorzkie oczywiście).

I więcej nic, tylko ta godzinka wspomniana.
Naprawdę nie da się tego spieprzyć.






Aj, o najważniejszym bym zapomniała. Pozdrowienia dla pracowników Skuba oblizujących się przed monitorem ;-)

27 kwi 2013

Tarta ze szpinakiem

Do tarty ze szpinakiem mam sentyment wielki.
To szybciutkie danie w 15minut. Zrobiłam je wczoraj na kolację coby wkupić się w łaski męża. Pojechał na wieczorną rowerową przejażdżkę, a ja jak amerykańska żona z lat 50-tych czekałam na niego z usmiechem, z ciepłą kolacją.
Oczywiście nie powiedziałam "smacznego", tylko "zdjęcie zrób!"







Zrobił  :-)






Kruche ciasto którym wykładam spód jest bardzo cieniutkie. Ma w sobie niewiele składników: mąka, masło, sól, odrobina śmietany. Tu wyjątkowo jeszcze garść otrębów.

Szpinak przygotowuję bardzo tradycyjnie, duszę z dużą ilością czosnku. Żeby nieco zagęścić jego konsystencję dodaję łyżkę kaszy manny, dzięki temu w trakcie krojenia tarty szpinak nie rozpływa się.

Na wierzch do zapieczenia można dodać co kto lubi. Zwykle kruszę ser feta, ale kiedy przesolę szpinak dodaje ser typu włoskiego jaki można kupić w Biedronce albo w Lidlu. Jest bardziej łagodny w smaku, a na pewno nie słony.  Pomidorki  koktajlowe dają całości takie soczyste orzeźwienie.
A bekon...
A bekon cudnie się wypieka, powstają właściwie bekonowe chipsy.
Pierwszy raz jadłam to danie właściwie w  wegetariańskiej wersji  ale jestem wybitnie mięsożerna  więc zawsze kiedy to tylko możliwe dodaję właśnie plastry bekonu  albo salami. Ważne żeby były bardzo cienkie

.


Oczywiście szpinak i całą resztę nakładamy na nieco już podpieczone ciasto!

20 kwi 2013

Drożdżowe buły i prażone jabłka z cynamonem

... a że już cała byłam i tak upaprana w tej mące, to z rozbiegu zrobiłam drożdżowe bułeczki z jabłkami prażonymi i cynamonem.









Przez absolutny przypadek odkryłam, że wstawiony do mikrofalówki zaczyn ( oczywiście na pół chwilki - nie dłużej!) rośnie jak oszalały. A potem ciasto rosło niezwykle i bułeczki były naprawdę wyjątkowo puszyste.
Przetestuję to kiedyś raz jeszcze i opatentuję jeśli zajdzie potrzeba. Choć pewnie fanatycy zdrowego żywienia wyleją na mnie wiadro pomyj za to, że dopieszczam swoje potrawy promieniowaniem elektromagnetycznym.
No wszystkim nie dogodzę  :-)







Małe jest piękne / PIZZA MINI

Dziś zupełnie od niechcenia zabrałam się za pizzę. Za pizzę w liczbie mnogiej, bardzo mnogiej.
Wyskoczyłam do Biedronki na pięć sekund bo chcica mnie wielka ogarnęła na batonika marcepanowego ze skórką pomarańczy w tle.
Pięć sekund zamieniło się w bardzo konkretną chwilę bo uwiodły mnie przecudnej urody pomidorki koktajlowe na gałązce. Przypomniały mi z miejsca pewne zdjęcie które gdzieś kiedyś widziałam : pizzy w wersji ascetycznej, nie mniej szalenie pociągającej.
W kuchni lubię smaki proste, znane i nieskomplikowane.




Najpierw było tak...



Najbardziej zwykłe i tradycyjne ciasto drożdżowe. Ja dodaję do ciasta sporo oregano, poza tym jak wszyscy: mąka, drożdże, woda, sól. Kiedy trochę wyrośnie dzielę na małe porcyjki.








Sos z koncentratu, oliwy, dużej ilości czosnku i soli.
Dalej co kto lubi. Ja dałam mozzarellę, pieczarkę, pomidorka i papryczki ciut.








Była też wersja  z cieniutkimi płatkami z kabanosa ale fotograf pomylił kolejność i najpierw zjadł, a potem chciał zdjęcie robić... :-/  więc musicie mi wierzyć na słowo.